I po biesiadzie  w Dygowie - 23.07.2011 ...... Jak to często bywa pogoda nie zachęcała do wyjazdu .... Początek imprezy zgodnie z programem wyznaczono na godzinę 14:00, a trzeba było być na miejscu trochę wcześniej, więc wyjechaliśmy z Kołobrzegu o 8:00 :) , zdążyliśmy rozbić cały majdan przed deszczem,  padało tylko 3 godziny kapuśniaczkiem do godz.14 a potem... wyszło nawet słońce :) .

I po biesiadzie  w Dygowie - 23.07.2011 ...... Jak to często bywa pogoda nie zachęcała do wyjazdu .... Początek imprezy zgodnie z programem wyznaczono na godzinę 14:00, a trzeba było być na miejscu trochę wcześniej, więc wyjechaliśmy z Kołobrzegu o 8:00 :) , zdążyliśmy rozbić cały majdan przed deszczem,  padało tylko 3 godziny kapuśniaczkiem do godz.14 a potem... wyszło nawet słońce :) .

Uwielbiamy takie imprezy, gdzie najedzony i zadowolony biesiadowicz konsumuje proste rozrywki, spotyka się z przyjaciółmi i kolegami. Czego tam nie było... ech. Zapadła nam w pamięci "Zupa łososiowa" dzieło Pana Marka, no i tradycyjne dana biesiadne: karkówka , kaszanka, kiełbasa (wszystko z grilla), a co też ważne świeżo wędzone makrele i śledzie (palce lizać).

Trzeba przyznać, że organizacja imprezy było bardzo dobra, wszystko na swoim miejscu mimo takiej sobie pogody. Zaprzyjaźniliśmy się z Panem Wójtem (przyodzianym w strój ludowy),  i członkiniami :) zespołów regionalnych. Mamy nadzieję, powtarzać ten wyjazd corocznie. Pozdrawiamy Dygowo.



bwd  Grupa 1/4  fwd