Chyba od zawsze interesowałem się fizyką i kosmologią, zadawałem i zadaję sobie wiele pytań by choć trochę zrozumieć Świat w którym przyszło nam żyć, kim jesteśmy kim będziemy, skąd przyszliśmy i gdzie kraniec naszego bycia!? Penetrując  zakamarki  Internetu w poszukiwaniu odpowiedzi na te i wiele innych pytań natknąłem się na książkę Stephena W. Hawkinga „KRÓTKA HISTORIA CZASU - OD WIELKIEGO WYBUCHU DO CZARNYCH DZIUR”. Moim „idolem” w szkole średniej był „dziadzia” Albert EINSTEIN a jego Szczególna Teoria Względności (STW) oraz późniejsza Ogólna Teoria Względności (OTW) były dla mnie jak książeczka nabożeństwa dla ministranta. „Dziadzia”  Albert pomógł mi zrozumieć zjawiska które mnie i innych tyczyły a szkoła do której chodziłem nie dawała sensownych na nie odpowiedzi. Nauka od czasów Alberta Einsteina ma wielu wybitnych uczonych którzy wnieśli wiele byśmy mogli poznać otaczający nas Świat! Moim zdaniem tylko jeden z nich zasługuje na miano następcy EINSTEINA, jest nim z pewnością Stephen W. Hawking. Zapamiętajmy to nazwisko bo pewnie przyszłe pokolenia będą cytowały jego przemyślenia jako klasykę Światowej nauki.

 

Proponuję zapoznać się z Wszechświatem według Hawkinga, może nam krótkofalowcom - ludziom którzy mogą w nim podróżować za pomocą fal radiowych pozwoli odpowiedzieć na pytania które winniśmy sobie stawiać choćby na takie: czy fale radiowe to jedyny i najlepszy sposób przenoszenia wiadomości? Lub: Czy istnieje możliwość pozbycia się czasu w dzianiu się czegokolwiek w czymkolwiek – krótko mówiąc czy TAM na kresach poznanego i TU dzieje się coś jednocześnie? Bo jeśli tak jest to informacje o tym należało by nam szukać za pomocą innych sposobów niż fale radiowe. Jako krótkofalowcy (nie tylko) jesteśmy uzależnieni od „CZASU do CZASU”, nasze fale mimo ich ogromnej szybkości rozchodzenia się (300000 km/sek) z racji choćby tego, że się rozchodzą to potrzebują czasu by pokonać przestrzeń i tyle samo by przenieść jakąkolwiek informację. Zastanówmy się czy Wszechświat gdzieś się już skończył i my jeszcze o tym nie wiemy a jeżeli tak to dlaczego  u nas jeszcze ON istnieje. Zadajmy sobie pytanie za pomocą jakich środków mogli byśmy realnie „pogadać„ z krótkofalowcami innych galaktyk (HI). Myślę, że Wszechświat nigdy by nie zaistniał z taką szybkością - no powiedzmy gdyby była jakakolwiek szybkość. Szukajmy innych niż fale radiowe sposobów przenoszenia informacji, bo pewnie są.

Nim podejdziemy do tej lektury proponuję przeczytać jako „forpocztę” wprowadzenie autorstwa  Carl Sagana z Comell University Ithaca, Nowy York.

WPROWADZENIE

Zajęci naszymi codziennymi sprawami nie rozumiemy niemal nic z otaczającego nas świata. Rzadko myślimy o tym, jaki mechanizm wytwarza światło słoneczne, dzięki któremu może istnieć życie, nie zastanawiamy się nad grawitacją, bez której nie utrzymalibyśmy się na powierzchni Ziemi, lecz poszybowalibyśmy w przestrzeń kosmiczną, nie troszczymy się też o stabilność atomów, z których jesteśmy zbudowani. Z wyjątkiem dzieci (które nie nauczyły się jeszcze, że nie należy zadawać ważnych pytań) tylko nieliczni spośród nas poświęcają dużo czasu na rozważania, dlaczego przyroda jest taka, jaka jest, skąd się wziął kosmos i czy istniał zawsze, czy pewnego dnia kierunek upływu czasu się odwróci i skutki wyprzedzać będą przyczyny oraz czy istnieją ostateczne granice ludzkiej wiedzy. Spotkałem nawet takie dzieci, które chciały wiedzieć, jak wyglądają czarne dziury, jaki jest najmniejszy kawałek materii, dlaczego pamiętamy przeszłość, a nie przyszłość, jak obecny porządek mógł powstać z pierwotnego chaosu, i dlaczego istnieje wszechświat.

W naszym społeczeństwie większość rodziców i nauczycieli wciąż jeszcze odpowiada na takie pytania wzruszeniem ramion lub odwołuje się do słabo zapamiętanych koncepcji religijnych. Wielu czuje się nieswojo, borykając się z pytaniami tego rodzaju, gdyż niezwykle wyraźnie obnażają one ograniczenia naszej wiedzy.

Ale nauka i filozofia w znacznym stopniu zawdzięczają swe istnienie takim właśnie pytaniom. Stawia je coraz większa liczba dorosłych i niektórzy dochodzą czasami do zdumiewających odpowiedzi. Równie odlegli od atomów i gwiazd rozszerzamy granice poznania tak, by objąć nimi i to, co najmniejsze i to, co najdalsze.

Wiosną 1974 roku, na dwa lata przed lądowaniem sondy Viking na Marsie, uczestniczyłem w spotkaniu zorganizowanym przez Królewskie Towarzystwo Naukowe w Londynie, na którym zastanawialiśmy się, jak szukać życia w kosmosie. W czasie przerwy zauważyłem, że w sąsiedniej sali zebrało się o wiele liczniejsze grono. Wszedłem tam wiedziony ciekawością. Wkrótce zdałem sobie sprawę, że przyglądam się staremu rytuałowi: przyjmowano nowych członków do Królewskiego Towarzystwa, jednej z najstarszych organizacji naukowych na świecie. W pierwszym rzędzie młody człowiek w fotelu na kółkach bardzo powoli wpisywał swoje nazwisko do księgi, w której, na jednej z pierwszych stron, widnieje podpis Izaaka Newtona. Kiedy wreszcie skończył, rozległy się głośne oklaski; Stephen Hawking był już wtedy postacią legendarną. Obecnie Hawking jest Lucasian Professor of Mathematics na Uniwersytecie w Cambridge. Przed nim tytuł ten należał między innymi do Newtona i P.A.M. Diraca, dwóch słynnych badaczy zjawisk w wielkich i małych skalach. Jest ich godnym następcą.

Krótka historia czasu, pierwsza książka Hawkinga dla laików, powinna z wielu względów spodobać się szerokim kręgom czytelników. W równym stopniu co bogata zawartość książki powinna ich zainteresować fascynująca możliwość poznania dróg, którymi biegnie myśl jej autora. Znajdziemy w niej przedstawione z niezwykłą jasnością problemy, z którymi zmaga się dzisiejsza fizyka, astronomia, kosmologia; znajdziemy w niej również świadectwa odwagi. Jest to wreszcie książka o Bogu..., a raczej o jego nieobecności. Słowo “Bóg" często pojawia się na tych stronicach. Hawking usiłuje znaleźć odpowiedź na słynne pytania Einsteina, czy Bóg miał swobodę w tworzeniu wszechświata. Próbuje, jak sam stwierdza wprost, zrozumieć umysł Boży. To sprawia, że konkluzja — przynajmniej obecna — jest tym bardziej zaskakująca: wszechświat nie ma granic w przestrzeni, nie ma początku i końca w czasie, nie ma też w nim nic do zrobienia dla Stwórcy.

Carl Sagan Comell University  Ithaca, Nowy York